FINANSE

GDY CIĄGLE CHCESZ WIĘCEJ

Czy potrafisz sobie przypomnieć czasy kiedy bardzo chciałaś iść do swojej pierwszej pracy żeby móc sobie coś kupić?

U mnie ten okres przypadł mniej więcej na koniec liceum i początek studiów. Niektóre dziewczyny dorabiały sobie już wtedy na pół etatu w popularnych sieciówkach odzieżowych, ciesząc się przy tym dostępem do świetnych modnych ubrań i zniżkami pracowniczymi, a chłopaki wyjeżdżały latem do Niemiec lub Holandii i już po takich jednych, wyjętych z życia „wakacjach” kupowali swój pierwszy używany samochód. Prawdziwa oznaka zaradności i przedsmak dorosłego życia. Z dumą patrzyli na te swoje stare, wypolerowane auta, nierzadko bardziej zadbane niż zaparkowane obok fury warte kilkadziesiąt tysięcy.
Wszyscy mieliśmy wtedy równie mało, ale potrafiliśmy tak zarządzać swoimi pieniędzmi żeby starczyło nam na te najważniejsze rzeczy. Sama pamiętam z jaką radością wsiadałam w szesnastoletnie Renault mojego męża. Ten samochód dawał nam prawdziwą niezależność – w każdej chwili mogliśmy się dostać do parku na drugi koniec miasta lub na obiad do baru mlecznego, pierogi ruskie serwowane na styropianowych tackach z podłymi plastikowymi sztućcami w zestawie 😉 Absolutnie nie czuliśmy żeby czegokolwiek nam brakowało, że wolelibyśmy jeść coś innego i w jakimś bardziej eleganckim miejscu. Nie mogliśmy nawet pojąć kto w ogóle płaci za obiad 30 zł i więcej od osoby. Wydawało się nam to wtedy totalną abstrakcją i ogromną stratą pieniędzy.

Zrozumieliśmy to dopiero kilka lat później, kiedy restauracje w końcu znalazły się w zasięgu naszych portfeli. Zaczęliśmy z nich korzystać nie tylko po to aby uczcić jakąś wyjątkową okazję, ale też, gdy po prostu mieliśmy ochotę zjeść coś na mieście. Na pierogi jeździliśmy już rzadko, raczej w ramach wycieczki sentymentalnej lub jeśli akurat znaleźliśmy się w okolicy. Wraz ze stopniowym zwiększaniem zarobków zmieniały się też nasze pozostałe standardy: koszyk zakupowy, rozrywka i wakacje. Podsumowując – dopadła nas inflacja stylu życia.

INFLACJA STYLU ŻYCIA

Inflacją stylu życia nazywamy sytuację, w której wraz ze wzrostem zarabianych przez Ciebie pieniędzy systematycznie rosną też Twoje potrzeby i wymagania.

  • Kiedy awansujesz, zarabiasz coraz więcej, ale kwoty znajdujące się na Twoim koncie bankowym zupełnie tego nie odzwierciedlają. Zdarza Ci się z niecierpliwością czekać na wypłatę, nie masz odłożonych większych pieniędzy lub nawet korzystasz z debetu
  • Kiedy zanim się zorientujesz przestajesz już brać pod uwagę pobyt w hotelach trzygwiazdkowych, bo odkąd raz doświadczyłaś lepszego standardu, masz teraz większe wymagania i wolisz dołożyć do wyjazdu trochę więcej pieniędzy
  • Kiedy tańsze ubrania nie robią na Tobie wrażenia, bo zasługujesz na coś lepszego i bierzesz pod uwagę wyłącznie markową, bardzo drogą odzież
  • Kiedy kupujesz telefon z jabłuszkiem za kilka tysięcy złotych na raty

Nie zrozum mnie źle, nie jestem fanką oszczędzania na wszystkim, kupowania byle czego i byle tanio. Sama lubię czasem pojechać do lepszego hotelu jak również kupić sobie coś droższego , co wpadło mi w oko. Nie ma nic złego w zakupie drogiej torebki czy samochodu jeśli taki zakup nie nadwyręża Twojego budżetu. Gorzej jeżeli zaczynasz kupować rzeczy na które Cię jeszcze nie stać, jeśli odkładasz pieniądze na ubranie przez dłuższy czas, a nie odkładasz nic lub nieporównywalne mniejsze sumy na swoje konto oszczędnościowe.

Pieniądze dają niesamowite możliwości i fajnie jest je wydawać, ale pod warunkiem, że najpierw odpowiednio zadbasz o swoje bezpieczeństwo finansowe .

Jeżeli czujesz, że inflacja stylu życia dotknęła także Ciebie, koniecznie przeanalizuj swoje wydatki i jak najszybciej ustal nowe zasady:

  1. Z góry wyznacz kwotę pieniędzy, którą zawsze będziesz przelewać na konto oszczędnościowe zaraz po otrzymaniu wypłaty. Dzięki temu pula Twoich pozostałych wydatków automatycznie się pomniejszy, a Twoje oszczędności mimo spontanicznych zakupów będą systematycznie rosnąć.

  2. Ustal sobie miesięczny limit wydatków na rzeczy, które są dla Ciebie niezbędne i na które obiektywnie wydajesz obecnie zbyt dużo pieniędzy.

  3. 50-75 % kwoty kolejnej podwyżki przeznacz wyłącznie na oszczędności. Zwiększ sobie trochę swoje „kieszonkowe”, ale nie przepuszczaj całej tej kwoty. Skoro przed podwyżką potrafiłaś bez problemu utrzymać się za niższą pensję, dalej bez problemu będziesz potrafiła to zrobić.

Mam nadzieję, że wpis był dla Ciebie przydatny. Jestem ciekawa czy słyszałaś wcześniej o pojęciu inflacji stylu życia oraz czy i w jaki sposób dotknęła ona także Ciebie.

Będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzach!

Jeśli znasz osoby, którym może przydać się ten post, śmiało podziel się nim dalej!
Pomożesz mi w ten sposób docierać do większego grona osób i rozbudowywać kanał. Dziękuję! 😊

2 komentarze

  • Ola

    Znałam to pojęcie, jednak ciężko jest żyć ciągle na tym samym poziomie zarabiając więcej. I właśnie tu mam pytanie bo o ile fajnie jak dostajemy wypłatę 1go i jesteśmy w stanie wypracować jakiś system, o tyle ciężej jest tak zrobić jak pracujemy np jako kosmetyczka albo w wykończeniówce. Wypłaty są nieregularne, różne i czesto w trakcie miesiąca wychodzą nieprzewidziane wydatki związane z pracą. Fajnie jakby kiedyś powstał o tym post 😉 pozdrawiam!

    • Banknotka

      Hej Ola!

      To normalne, że wraz ze zwiększaniem zarobków możemy sobie pozwolić na nieco droższe, często też lepsze jakościowo produkty. Ważne tylko żeby nie zacząć żyć ponad stan i tak gospodarować nadwyżkami żeby ich w całości nie przejadać. Dziękuję za propozycję na post! 🙂 pozdrawiam!

SKOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.