Jak oszczędzać na jedzeniu
FINANSE,  OSZCZĘDZANIE W KUCHNI

JAK OSZCZĘDZAĆ NA JEDZENIU?

Jeśli szukasz sposobów na zaoszczędzenie pieniędzy, z pewnością warto zacząć od obszaru, który statystycznie generuje największe koszty w budżecie domowym. Według raportu GUS z 2020 r. wydatki na żywność i napoje bezalkoholowe miały najwyższy udział w strukturze wydatków gospodarstw domowych (27,7 %). Zaraz za nimi uplasowały się wydatki związane z użytkowaniem mieszkania i nośnikami energii (18,8%) oraz z transportem (8%). Dobra wiadomość jest taka, że mimo wyraźnego wzrostu cen, wydatki na żywność to wciąż obszar, na który nadal sami mamy bardzo duży wpływ i gdzie można sporo zaoszczędzić. W tym wpisie przedstawię trochę mniej oczywiste sposoby na oszczędzanie na jedzeniu, które mi samej pomogły wydawać ok. 350 zł mniej w skali miesiąca.

WIEM ILE POWINNAM WYDAĆ NA POJEDYNCZYCH ZAKUPACH

Przed rozpoczęciem miesiąca warto ustalić sobie maksymalną kwotę, jaką chcemy wydać na jedzenie, a następnie podzielić ją przez liczbę planowanych zakupów. Np. 1200 zł : 9 (przy założeniu, że będziemy robić zakupy dwa razy w tygodniu) = 133,33zł. Jest to suma, którą powinnaś mieć na uwadze za każdym razem, gdy płacisz za swoje zakupy. Dzięki temu, nawet jeśli ją przekroczysz, będziesz dokładnie wiedziała o ile mniej powinnaś wydać kolejnym razem, tak aby nadal móc zmieścić się w zakładanej na dany miesiąc kwocie na jedzenie. W tym celu, polecam Ci założyć notes, i po każdych zakupach zapisywać w nim sumę pieniędzy jaką wydałaś na jedzenie (bez podsumowywania ile wyniosły poszczególne pozycje, jak np. mięso czy nabiał) oraz sumę jaką możesz wydać na kolejnych zakupach. Zajmuje to naprawdę niewiele czasu, a bardzo pomaga pilnować się planu i na bieżąco reagować na ewentualne przekroczenie wydatków.

NIE ROBIĘ ZAKUPÓW RAZ W TYGODNIU

Ta często polecana metoda na zaoszczędzenie pieniędzy (mniej chodzenia po sklepach, mniej pokus, więcej zaoszczędzonego czasu- przyznaję, to brzmi rozsądnie), u nas kompletnie nie zdała egzaminu z kilku powodów:

  • planowanie posiłków na cały tydzień zajmowało dużo czasu,
  • w trakcie tygodnia często okazywało się, że zjedliśmy mniej niż zakładaliśmy, przez co gromadziliśmy zaczęte produkty, które się następnie psuły,
  • często mieliśmy ochotę na zupełnie inne danie niż te, które rozpisaliśmy sobie tydzień wcześniej, przez co kupowaliśmy dodatkowe produkty, nie zużywając tych które mieliśmy już w domu,
  • po prawie tygodniu część owoców i warzyw była w złym stanie lub nadawała się do wyrzucenia,
  • mając świadomość że będziemy w sklepie dopiero za tydzień, często wyprzedzaliśmy nasze zachcianki o krok i dobieraliśmy do koszyka coś ekstra, np. przekąskę do filmu (kto wie, może będziemy mieli ochotę na popcorn?)

Po wielu próbach, testach i błędach, zgodnie doszliśmy do wniosku, że najlepiej sprawdza się u nas system robienia zakupów dwa razy w tygodniu. W naszym przypadku są to poniedziałki i czwartki, bo właśnie w te dni w wybranym przez nas sklepie obowiązuje nowa gazetka promocyjna. Dzięki robieniu zakupów dwa razy w tygodniu:

  • wymyślanie posiłków na 3 lub 4 dni jednorazowo zajmuje znacznie mniej czasu,
  • na bieżąco kontrolujemy produkty, które z jakichś powodów nie zostały zjedzone (w takiej sytuacji  gdy rozpisujemy kolejny jadłospis, uwzględniamy je w daniach na najbliższe dni),
  • nasze menu jest bardziej elastyczne i wszystkie  jedzeniowe zachcianki są uwzględniane przy kolejnych zakupach,
  • robiąc zakupy w dniach kiedy obowiązują inne gazetki promocyjne, więcej oszczędzamy na różnych produktach (jadłospis układamy po przejrzeniu gazetek i uwzględniamy w nim produkty, które są warte uwagi).

NIE KORZYSTAM Z APLIKACJI PORÓWNUJĄCYCH CENY

Nie robię tego z kilku powodów. Pamiętam, że paliwo i dojazd do każdego marketu też kosztuje. Potrafię też sobie oszacować, że w najlepszym wypadku, nawet gdy pójdę tylko po ten jeden atrakcyjny cenowo produkt, będę pierwsza w kolejce do kasy i nie będę się rozglądać na boki (co jest mało prawdopodobne 😉), stracę dodatkowe 20-25 min. Nie ma się co oszukiwać. Im więcej sklepów odwiedzimy, tym więcej produktów, których do tej pory nie kupowaliśmy zwróci naszą uwagę i finalnie wyląduje w naszym koszyku. Dlatego wybrałam jeden sklep, do którego mam blisko i w którym zawsze robię zakupy spożywcze. Dzięki temu, dobrze wiem czy dana cena jest atrakcyjna (dobrze pamiętam jaka była wcześniej), nie błądzę też w poszukiwaniu kartonu mleka czy paczki orzeszków, a całe zakupy potrafię zrobić w mniej niż 10 minut. Robiąc zakupy w jednym miejscu zdecydowanie opłaca się założyć kartę klienta i korzystać z dodatkowych rabatów.

PORÓWNUJĘ PODOBNE PRODUKTY

Cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Jestem dość świadomym konsumentem i zawsze zwracam uwagę na skład kupowanych przez siebie produktów. Niestety, skład żywności popularnych marek, często jest o wiele gorszy niż tzw. marek własnych, w dodatku produkty te są zwykle o 20-50% droższe. Dlatego jeśli do tej pory kupowałaś tylko te produkty, które dobrze znasz z reklamy, polecam Ci zacząć porównać ich skład z odpowiednikami w niższej cenie.

NIE ULEGAM WIĘKSZOŚCI PROMOCJI

Bardzo sceptycznie podchodzę do promocji kuszących obniżką rzędu 40-50% przy zakupie dwóch, trzech lub większej ilości opakowań. Taka oferta wydaje się być atrakcyjna, bo wygląda znacznie lepiej niż jeden produkt przeceniony o 20 % 😉(może wtedy wcale byś nie zdecydowała się na jego zakup?). Prawdopodobieństwo, że będziemy mieli ochotę jeść te produkty przez okrągły tydzień lub dłużej jest naprawdę niewielkie, za to zdecydowanie zwiększa to kwotę Twojego rachunku oraz szansę, że te dodatkowe opakowanie, wyląduje gdzieś w otchłaniach lodówki lub szafki kuchennej, gdzie nigdy nieotwarte, w końcu doczeka się przekroczenia terminu przydatności do spożycia.

Nie mam za to żadnych oporów związanych z kupowaniem ometkowanej żywności z krótszym terminem spożycia. Naprawdę cieszę się, gdy mogę za dany produkt zapłacić 50% mniej, w porównaniu do tego ile był wart jakieś 2 godziny wcześniej. Jeśli nie miałam go na swojej liście zakupów, a cena jest naprawdę atrakcyjna, pozwalam sobie na zakup max. 1-2 szt. tak żeby nie zaburzyć zbytnio wcześniej ułożonego  jadłospisu i nie zmarnować przez to innych rzeczy.

PRZYGOTOWUJĘ POSIŁKI W DOMU

Jeśli ktoś twierdzi, że bardziej opłaca mu się kupować gotowe do odgrzania dania garmażeryjne lub jedzenie na mieście, od razu wiem, że albo nie ugotował w swoim życiu zbyt wiele, lub że po prostu nie lubi tego robić, ale znalazł sobie świetną wymówkę.  Żadne zamówione jedzenie ani dieta pudełkowa nigdy nie będą tańsze niż posiłki samodzielnie przygotowywane w domu. Nawet jeśli jesteś singlem, nie zużywasz wszystkich produktów do końca i nie lubisz jeść monotonnie, nadal korzystniej będzie wyrzucić wszystko to, co zostanie Ci po przygotowanym posiłku (czego oczywiście nie pochwalam) niż zamawiać danie na bazie ryżu lub makaronu za 25-30 zł. Oprócz sporych oszczędności samodzielne gotowanie ma jeszcze jedną wielką zaletę. Możemy kontrolować zarówno jakość i kaloryczność spożywanego jedzenia. Jeśli nie przepadasz za gotowaniem, sądzisz że nie masz na to czasu, postaw na proste potrawy, których przygotowanie nie wymaga użycia wszystkich palników w kuchence oraz piekarnika równocześnie😉 Jedzenie na mieście czy dania gotowe to rzeczy, z których fajnie jest czasem skorzystać i które przynajmniej w jakimś stopniu mogą Cię odciążyć i ułatwić Ci ciężki dzień, jednak jeśli chcesz zadbać o swój budżet, nie powinny być one Twoim standardem, a jedynie wyjątkiem od reguły.

A może wydajesz dużo, ponieważ odżywiasz się zdrowo?
Uważaj, to równie częsta wymówka osób, które zwyczajnie nie panują nad swoimi wydatkami na jedzenie. Sama zaliczałam się do tej grupy i zdarzało mi się kupić kilka produktów za kilkadziesiąt złotych, które niejednokrotnie się potem zmarnowały. Jeśli chcesz prowadzić zdrowy styl życia, a przy tym oszczędzić trochę pieniędzy, wystarczy, że np. co drugie zakupy będziesz wybierać trochę tańsze zamienniki Twoich ulubionych produktów. Co powiesz na banana zamiast małego pudełeczka malin lub borówek do owsianki? Jedno awokado w tygodniu mniej? Jabłko lub krajową gruszkę zamiast droższego mango? To wcale nie jest wielkie poświęcenie i żywieniowa rewolucja, a dzięki temu Twoje rachunki za żywność znacznie się obniżą.

LUBIĘ WYZWANIA! (TYDZIEŃ JEDZENIA ZA 50 ZŁ!)

Jeśli mimo wszystko w trakcie miesiąca i tak wydałaś o wiele więcej niż zakładałaś, bądź jesteś osobą niesystematyczną, a przy tym spragnioną szybkich efektów, mam rozwiązanie które może się doskonale sprawdzić u Ciebie. Proponuję Ci, abyś zajmowała się wydatkami i uważnym planowaniem jadłospisów wyłącznie przez ostatni tydzień miesiąca. Podejmij siedmiodniowe wyzwanie, tydzień za 50, 75, 100 zł, a może nawet bez kupowania i gotowania wyłącznie z tego co masz już w domu? Tylko od Ciebie zależy jak bardzo przykręcisz sobie śrubkę. Jest to okres, który z powodzeniem da się wytrwać, oprócz zaoszczędzonych pieniędzy, satysfakcja gwarantowana. Jeśli nie wiesz jak się za to zabrać, koniecznie zajrzyj na youtube i wpisz w wyszukiwarkę, np. tydzień za 50 zł i zobacz jak robią to inni! Powodzenia 😊

Jestem ciekawa, który z opisanych sposobów najbardziej przypadł Ci do gustu.
A może masz inną  metodę oszczędzanie na jedzeniu, którą możesz się podzielić?

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzach!

Znasz osoby, którym może przydać się ten post? 
Śmiało podziel się nim dalej! Pomożesz mi w ten sposób docierać do większego grona osób i rozbudowywać kanał.

Dziękuję!😊

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.